Artykuł sponsorowany
Przetestowaliśmy 7 sposobów na czarne fugi. Tylko jeden zadziałał za pierwszym razem
Czarne fugi to problem numer 1 w polskich łazienkach - i temat, na który internet ma dziesiątki sprzecznych porad. Wzięliśmy na warsztat 7 najpopularniejszych sposobów i sprawdziliśmy je na tej samej, 12-letniej łazience, w tych samych warunkach. Wyniki nas zaskoczyły.
4 domowe sposoby, które zawiodły
Soda oczyszczona + ocet, czyli klasyk z TikToka, dały efekt „wow” tylko na filmiku - piana wygląda spektakularnie, ale to głównie reakcja chemiczna, która neutralizuje obie substancje, zamiast rozpuszczać brud. Po wyschnięciu fuga była odrobinę jaśniejsza, a po tygodniu wróciła do stanu wyjściowego, i to po 40 minutach szorowania na kolanach (ocena 3/10). Mazak do fug nie czyści, tylko zamalowuje brud białą farbą - u nas wytrzymał niecałe 3 tygodnie, potem farba zaczęła schodzić płatami i wyglądało to gorzej niż przed „czyszczeniem” (2/10). Szczoteczka do zębów z płynem do naczyń działa na świeży brud, ale przy zastarzałych czarnych fugach poległa całkowicie: 1,5 godziny pracy, obolałe nadgarstki i efekt ledwo widoczny (3/10). Kupny spray za 24,99 zł po 10 minutach oczekiwania sprawił, że brud schodził łatwiej, ale nadal trzeba było mocno szorować, a zapach utrzymywał się w łazience do wieczora - przy alergikach w domu odpada (5/10).
Wybielacz i ekipa sprzątająca - działają, ale mają swoje „ale”
Chlor faktycznie wybiela przebarwienia, bo dosłownie odbarwia to, co widać - ale nie usuwa przyczyny: grzyb siedzi głębiej w porowatej fudze, a opary są na tyle mocne, że trzeba wietrzyć łazienkę przez pół dnia, co przy alergikach i małych dzieciach bywa problemem samo w sobie (5/10). Przy regularnym stosowaniu chlor dodatkowo osłabia samą fugę i przyspiesza jej kruszenie. Wynajęcie ekipy sprzątającej to z kolei koszt 200-400 zł za jedno wejście - i ciekawostka, która nas najbardziej zaskoczyła: większość firm sprzątających używa do fug właśnie parownic ręcznych. Płacisz więc komuś za to, co możesz zrobić sama w 15 minut (6/10).
Zwycięzca testu: myjka parowa, ocena 9/10
Tu nastąpiło zaskoczenie, na które nie byliśmy przygotowani po sześciu wcześniejszych porażkach. Para pod ciśnieniem o temperaturze ponad 100°C dosłownie wytapia brud z fugi - czarny nalot spływa strużkami, wystarczy przetrzeć ścierką, bez moczenia i bez odczekiwania. Fragment fugi, nad którym ze szczoteczką spędziliśmy 20 minut, para wyczyściła w niecałą minutę. Bez jednej kropli chemii - tylko woda z kranu, podgrzana do temperatury, przy której większość mikroorganizmów po prostu nie przeżywa.
- Usuwa też przyczynę, nie tylko objaw - wysoka temperatura zabija grzyb i bakterie w fudze, a nie tylko maskuje ich obecność.
- Efekt trzyma się tygodniami, a nie dni, jak przy domowych sposobach opisanych wyżej.
- Zero zapachu i wietrzenia - w przeciwieństwie do chloru, można wejść do łazienki od razu po sprzątaniu.
Jedno zastrzeżenie i podsumowanie testu
Punkt odjęliśmy tylko za jedno: urządzenie trzeba najpierw kupić, a przy bardzo zastarzałym, wieloletnim nalocie nawet para może wymagać dwóch przejazdów po tym samym miejscu, zanim wszystko zejdzie do czystej fugi - cudów po jednym dotknięciu dyszą nie ma. To jednak jedyny minus na tle sześciu pozostałych metod, z których żadna nie dała trwałego rezultatu za pierwszym razem, a niektóre wręcz pogorszyły stan powierzchni. Werdykt z naszego testu jest jednoznaczny: na 7 sposobów tylko jeden usunął czarny nalot za pierwszym podejściem i bez chemii. Domowe mikstury dają chwilowy efekt optyczny, chemia działa połowicznie i truje powietrze, mazak tylko maskuje problem farbą, a ekipa sprzątająca robi to samo, tylko za wielokrotność ceny urządzenia - i, jak się okazuje, tym samym narzędziem, które można mieć w domu za ułamek tego kosztu.
Myjka parowa Poves Steam 1350 W
- Para pod ciśnieniem do 3 barów - zlew, fugi, kabina, tapicerka, kuchnia
- Szybko gotowa do pracy, działa na zwykłą wodę z kranu
- Komplet 9 akcesoriów w zestawie
- Płatność przy odbiorze albo online, 30 dni na zwrot
Artykuł sponsorowany marki Poves.



